Jazda po (niemal) nieskończonej liczbie odcinków – recenzja DiRT 4

Jazda po (niemal) nieskończonej liczbie odcinków – recenzja DiRT 4 Codemasters

DiRT 4, kontynuacja słynnego już cyklu gier wydawanych przez Codemasters, z pewnością niejednego wciągnie na wiele godzin, między innymi za sprawą wprowadzenia tzw. proceduralnego generowania tras, ale jak wypada na tle swoich poprzedników?

Co prawda od premiery DiRT 4 minęło już kilka tygodni, ale w tym czasie gra doczekała się już kilku aktualizacji, naprawiających jej drobne mankamenty, zatem jest to właściwy moment, aby bliżej przyjrzeć się tytułowi.

DiRT ponownie otwiera się na rzesze graczy

Poprzednia odsłona cyklu – DiRT Rally – znana była z tego, że od samego początku stanowiła spore wyzwanie. Część osób być może zniechęciła się do tego tytułu właśnie z tego powodu, dlatego też Codemasters tym razem do tematu podeszło w nieco inny sposób, oferując dwa tryby: dla „zwykłego” gracza oraz symulacyjny. Jak nietrudno się domyślić, każdy z nich oferuje zupełnie inny poziom trudności rywalizacji, dostosowując się do wymagań użytkownika. Oczywiście wybór ten można później zmienić.

W centrum gry znajduje się dosyć rozbudowany tryb kariery, w którym możemy startować w barwach innych ekip, bądź też założyć swój własny zespół, zatrudniać inżynierów, podpisywać umowy ze sponsorami, zarządzać infrastrukturą zespołu i wiele więcej.

W trybie kariery, ale też w wolnej jeździe, czeka na nas jazda wieloma rodzajami samochodów. Od „zwykłych” rajdówek z różnych kategorii, po auta historyczne, buggy, czy też licencjonowane pojazdy Rallycrossowych Mistrzostw Świata (dość kontrowersyjnie, w tej grupie pominięto zespół aktualnego mistrza świata Mattiasa Ekströma, choć może on pojawić się jako DLC). Wraz z postępami w grze (czyli krótko mówiąc – osiąganymi możliwie najlepszymi wynikami na trasach czy też torach), mamy możliwość uzyskania wyższego poziomu i odblokowania sobie dostępu do lepszych kategorii i „perków”, dzięki którym zespół staje się jeszcze bardziej rozbudowany.

DiRT 4 oferuje także tryb multiplayer, w którym oprócz zwykłej rozgrywki wieloosobowej powróciły znane z DiRT Rally wydarzenia dzienne, tygodniowe i miesięczne, dające pogląd na to, jak nasze umiejętności plasują się na tle całej społeczności. Do dyspozycji mamy również kilku różnych pilotów i spotterów (w zależności od dyscypliny), w tym takich posługujących się językiem polskim.

Proceduralne generowanie tras dużym plusem

DiRT Rally dosyć wysoko postawił poprzeczkę pod względem stopnia realizmu, ale też poziomu trudności. Dobrze odwzorowany, a zarazem wymagający model jazdy sprawiał, że jazda po wirtualnych trasach sprawiała mnóstwo frajdy i satysfakcji. To, czego dosyć szybko doświadczyłem po kilkunastu godzinach gry, to swego rodzaju powtarzalność. Choć do wyboru było sporo tras w różnych lokalizacjach, po jakimś czasie jazda po takich samych odcinkach nie była już tym samym, co na początku. W DiRT 4 ten obszar został wywrócony do góry nogami, lecz w najbardziej możliwie pozytywny sposób.

Zapowiedź funkcji proceduralnego generowania odcinków specjalnych spotkała się w większości z bardzo entuzjastyczną reakcją, ale nie zabrakło też obaw o jej prawidłowe działanie, odpowiedni stopień losowości i wiarygodności tras oraz ewentualne błędy.

Po spędzeniu wielu godzin na testowaniu tej funkcji, jestem jednak przekonany, że Codemasters wykonał robotę niemal perfekcyjnie. Nie tylko trasy wyglądają realistycznie, ale też za każdym razem są inne, co daje nam właściwie rzecz biorąc nieskończoną liczbę odcinków specjalnych. Choć od czasu do czasu zdarzy się małe niedociągnięcie, to jednak cała funkcjonalność prezentuje się imponująco. Co więcej, do dyspozycji mamy również możliwość ustawienia pożądanej długości trasy oraz stopnia jego skomplikowania. Za taką funkcję należą się brawa twórcom gry, gdyż spełnia to nawet moje wysokie oczekiwania i z pewnością przedłuży wszystkim czas spędzony z tytułem.

Skoro ta odsłona cyklu postawiła sprawę ambitnie, to czego będziemy mogli się spodziewać po ewentualnym DiRT 5? Tego na razie nie wie nikt. Pewne jest jedno – DiRT 4 jest w stanie sprostać wymaganiom co najmniej większości graczy szukających zwykłej zabawy, ale także tych liczących na swego rodzaju wyzwanie.

Jeden drobny szczegół…

Jedynie, czego brakowało mi w najnowszym DiRT, to licencja Rajdowych Mistrzostw Świata. Nic nie ujmując produkcjom przygotowywanym przez studio Kylotonn, moim zdaniem wszyscy zyskaliby na przejęciu licencji przez Codemasters. Podejście tego studia do kwestii gier z kategorii sportów motorowych w ostatnich latach poprawiło się w zauważalny sposób, co widać chociażby po również przygotowywanych przez nich cyklu F1, więc myślę, że licencja WRC w tym przypadku również zostałaby całkiem dobrze wykorzystana.

Podsumowanie

DiRT 4 to na pewno kolejna udana produkcja Codemasters. Co prawda trudno może będzie zaspokoić oczekiwania wszystkich , jednak jestem pewien, że większość z Was, gdy uruchomi tę grę, zostanie przy niej na dłużej, tak jak ja.

Ogólnie rzecz ujmując, DiRT-a 4 jestem w stanie polecić tym, którzy szukają nie tylko sposobu na zabicie wakacyjnej nudy, ale też tym, których cele są znacznie bardziej ambitne.

Dziękujemy Wydawnictwie Techland za udostepnienie kopii gry.

Daniel Wawiórka

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redakcja

Informacje

Partnerzy ŚwiatWyścigów.pl

rally and race put motorsport 4kolka kobiecym okiem o wyscigach