Wyścig o ostatnie trzy miejsca

Wyścig o ostatnie trzy miejsca Williams/LAT Photo

Na jeden wyścig przed końcem sezonu Formuły 1 sytuacja na rynku transferowym kierowców powinna wrzeć. Tym razem jest jednak inaczej, bowiem dość nietypowo do większości przetasowań doszło już w trakcie sezonu. Nieobsadzone pozostały już tylko trzy miejsca, przy dwukrotnej liczbie kandydatów.

W ubiegłym tygodniu ogłoszono, że samochody Toro Rosso poprowadzą w przyszłym roku Pierre Gasly i Brendon Hartley. Pozostawia to już tylko dwa zespoły, które nie mają sfinalizowanego składu – Saubera oraz Williamsa, u którego wolne jest jedno miejsce. Wszystkie trzy fotele łączy jedno – otrzymają je kierowcy, którzy zapewnią oczekiwane od nich wsparcie finansowe.

Biorąc pod uwagę, jak trudno w tej dekadzie o znalezienie sponsorów, taki wymóg spowodował zastój. Szef Saubera Frédéric Vasseur wyraził optymistyczną wizję, że jego ekipa potwierdzi swój skład podczas nadchodzącego weekendu na torze Yas Marina. Będzie to zależeć od tego, czy zakończone zostaną negocjacje z dostarczającym silniki Ferrari. Włoski producent niemal na pewno umieści w stawce swojego podopiecznego Charlesa Leclerca, który może już mówić o sobie jako o mistrzu Formuły 2.

Sprawa drugiego fotela jest jednak bardziej skomplikowana – Ferrari chciałoby, aby zajął je inny podopieczny marki Antonio Giovinazzi, który przejechał już na początku roku dwa wyścigi dla Saubera. Na przeszkodzie stoi jednak Markus Ericsson, który ma powiązania z obecnymi właścicielami Saubera – jeśli Ci chcą utrzymać Szweda w F1, muszą zachować dla niego dotychczasowy fotel, bowiem jedyną alternatywą jest Williams. Jeśli Ferrari pragnie dopiąć swego, musi sprawić, że porzucenie Ericssona będzie opłacalne dla właścicieli, lub sfinansować jego przenosiny do Williamsa.

Ten ostatni scenariusz wydaje się mało prawdopodobny – Ericsson wyrażał co prawda zainteresowanie startami dla Williamsa, lecz z upływem czasu jego nazwisko przestało być wymieniane wśród faworytów. Wśród nich znajdują się obecnie trzej kierowcy – Robert Kubica, Paul di Resta i Pascal Wehrlein. Felipe Massa liczył na pozostanie w ekipie na kolejny rok, lecz negatywna sytuacja ekonomiczna w Brazylii sprawiła, że trudno było prosić jego sponsorów o dalsze wsparcie na niezmienionym poziomie.

Skoro mowa o Brazylii, podczas weekendu Grand Prix w tym kraju internet przeżył niemałą eksplozję, wywołaną przez wypowiedź dyrektora technicznego Williamsa Paddy’ego Lowe’a. Powiedział on niemieckiemu Sky, że Kubica niemal na pewno przetestuje samochód ekipy po finałowym wyścigu w Yas Marina.

Odpowiadając na nasze zapytanie w tej sprawie, rzeczniczka Williamsa szybko zdementowała pomówienia o tym, że takie porozumienie zostało zawarte, lecz zasugerowała pojawienie się oficjalnego komunikatu w kolejnym tygodniu. Problem w tym, że nic takiego nie nastąpiło.

Jak można się domyślić, na tydzień przed wspomnianymi testami plotek i spekulacji jedynie przybywa. Według części z nich, Kubica miał w ubiegłym tygodniu odwiedzić siedzibę Williamsa, co pokrywałoby się z planowanym terminem podania składu kierowców na testy. Brak takowej informacji pozwala jednak sądzić, że żaden dokument w tej sprawie nie został podpisany.

Brazylijskie źródła zdążyły zasugerować, że Polak już przed kilkoma tygodniami otrzymał kontrakt na przyszły sezon, lecz nadal go nie podpisał, bowiem nie chce być postrzegany jako kierowca płacący za swoje starty (ze swoim zamiarem sponsorowania go nie kryje się bowiem Lotos). Hiszpańscy dziennikarze dodali później do tego, że Kubica musi zebrać przynajmniej osiem milionów euro na pokrycie kosztów modyfikacji samochodu pod jego wymogi (choć według innych to kwota sponsoringu Lotosu), z kolei wczoraj holenderska telewizja RTL poinformowała o rzekomym podpisaniu dwuletniego kontraktu pomiędzy stronami – tylko po to, by zostało to zdementowane dwie godziny później.

Jeśli wierzyć więc plotkom, oczekiwanie na decyzję i/lub kwestia możliwości finansowych Polaka powodują zastój w Williamsie. Choć Rob Smedley żartobliwie wypowiadał się na temat tego, że zespół ma dużo czasu na decyzję, a angielskie media twierdziły, że może zostać ona podjęta dopiero w grudniu, czas prędzej czy później stanie się problemem, szczególnie jeśli w grę wchodzi konieczność zmodyfikowania samochodu.

Innym kandydatem do miejsca w Williamsie jest aktualny kierowca rezerwowy Paul di Resta. Niemal zapomniany już Brytyjczyk zaistniał na nowo w publicznej świadomości po nieplanowanym starcie w Grand Prix Węgier. Podobnie jak Kubica, testował on w ubiegłym miesiącu kilkuletni samochód Williamsa. Choć początkowo niektórzy twierdzili, że wyniki tych jazd zadecydowały o odrzuceniu jego kandydatury, teraz można usłyszeć, że zespół dał mu czas na zebranie wymaganego budżetu.

O ile w wyniku niespodziewanego zbiegu okoliczności nie pozostanie on na kolejny sezon w Sauberze, poważnym kandydatem do startów w Williamsie jest Pascal Wehrlein. W przeciwieństwie do pozostałej dwójki, Niemiec ma za sobą sezon w aktualnym samochodzie F1. Jako podopieczny Mercedesa, ma on też teoretycznie największy potencjał finansowy.

Williams skorzystał na początku roku z umożliwienia transferu Valtteriego Bottasa do Mercedesa. Ta jednorazowa transakcja przyszła Mercedesowi ze stosunkową łatwością, choć oczywiście presja braku kierowcy w zespole fabrycznym była znacznie większa niż ta związana ze znalezieniem zajęcia dla swojego juniora.

Mercedes może sobie pozwolić na oczekiwanie na rozwój wydarzeń, bowiem może z łatwością przelicytować pozostałą dwójkę, tytuł mistrza DTM rozwiewa też wszelkie wątpliwości, jakie można było mieć na temat możliwości ich kierowcy. Co więcej, niemiecki producent nie musi do swoich celów wykorzystywać gotówki – wystarczy zniżka na dostawy silników. Z podobnej oferty skorzystało Force India, które przygarnęło w tym roku innego kierowcę DTM Estebana Ocona, który sprostał wszelkim stawianym przed nim oczekiwaniom.

W obu ekipach panuje zastój i można jedynie zgadywać, która z nich jako pierwsza ogłosi swoich kierowców na przyszły sezon. Kwestia dni testowych Pirelli ma się jednak nieco inaczej – jeśli Williams chce skorzystać ze swoich (Sauber zrobił to już wcześniej), będzie musiał zadecydować o uczestniczących kierowcach. Możemy zatem być pewni choć jednej oficjalnej informacji w przeciągu najbliższego tygodnia.

Tomasz Kubiak

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Więcej w tej kategorii: « Wyścig, który podzielił F1

Redakcja

Informacje

Partnerzy ŚwiatWyścigów.pl

rally and race put motorsport 4kolka kobiecym okiem o wyscigach