Fabio Quartararo i Yamaha. Rozwód, którego nie dało się uniknąć

Po ośmiu latach Fabio Quartararo zakończy współpracę z Yamahą. Cierpliwość Francuza w końcu się skończyła, a z nią lojalność. Mistrz świata rozpocznie nowy rozdział w Hondzie HRC, mając nadzieję powrócić na szczyt w nowej erze MotoGP.
Do trzech razy sztuka
Stało się. Fabio Quartararo w końcu odejdzie z Yamahy. Choć wydawało się, że Francuz nigdy nie opuści japońskiego giganta z Iwaty, to w końcu stwierdził, że trzeci raz nie zamierza odnawiać umowy. Żadne miliony euro nie wynagrodzą kolejnych sezonów frustracji i jazdy M1. Po ośmiu latach zakończy współpracę z producentem, z którym wygrał mistrzostwo, ale też zmarnował jedne z najlepszych lat swojej kariery.
Zamiast tego Quartararo przenosi się do innego japońskiego giganta z siedzibą w Asace. Honda Racing Corporation potwierdziła transfer, który był tajemnicą poliszynela. Mistrz świata MotoGP niewątpliwie ma zagwarantowaną pensję godną swojego tytułu oraz nadzieję, że nowy rozdział jego kariery przyniesie więcej sukcesów.
To też świeży początek dla Hondy HRC. Od odejścia Marca Márqueza pod koniec 2023 zespół nie miał wybitnego zawodnika i lidera, zdolnego regularnie podciągnąć osiągi motocykla dzięki swojemu talentowi. Japoński producent zrobił spory postęp w zeszłym roku w poprawie RC213V. W tym roku rozwoju nie ma, bo cała uwaga skupiona jest na prototypie 850 cm³ na przyszłoroczne regulacje.
Podpisanie kontraktu z Quartararo sugeruje, że Honda jest gotowa ponownie wygrywać, nawet jeśli nie od razu w 2027, to w niedalekiej przyszłości. Francuz zdecydowanie ma więcej wiary niż w projekt Yamahy, z którą jest związany od początku kariery w MotoGP.
Rozwód był nieunikniony
Francuski zawodnik jest jednym z najlepszych w stawce, ale sukcesem i konkurencyjną maszyną cieszył się przez krótki czas. Właściwie zmierzch Yamahy rozpoczął się jeszcze w 2022, gdy bronił tytułu mistrzowskiego. Stało się to oczywiste, gdy Francesco Bagnaia zdołał odrobić stratę 91 punktów w ciągu zaledwiu ośmiu weekendów.
Trudno uwierzyć, że Quartararo nie wygrał żadnego wyścigu od czterech lat. A jednak ostatni raz posmakował zwycięstwa w Grand Prix Niemiec w 2022. Niemal udało mu się to ponownie na Silverstone w zeszłym roku, ale boleśnie zawiodła go maszyna.
Mistrz świata dwukrotnie podpisywał nową umowę z Yamahą, co w 2022 można było jeszcze zrozumieć, ale w 2024 każdy racjonalny fan MotoGP łapał się za głowę. Było jasne, że japoński gigant nie radzi sobie z aerodynamiką, a rzędowa czwórka odstaje od konkurencji. Yamaha się pogubiła i zaczęła tonąć jak Titanic, ale Quartararo został jak orkiestra z filmu Jamesa Camerona.
Cyniczni powiedzą, że był sowito rekompensowany za jeżdżenie „taczką”, inni stwierdzą, że nadal ślepo wierzył w rozwój projektu. Aż w końcu zawodnik z Nicei stwierdził, że ma dość marnowania swojej kariery i talentu, czekając na odrodzenie producenta. Nieszczęśliwe małżeństwo z Yamahą, które najlepsze lata ma za sobą, w końcu zakończyło się rozwodem.
Świeży start
Fabio Quartararo w ciągu ostatnich trzech lat nie znalazł się ani razu w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej i w tym roku też nie ma to szans. A mimo to wyciągnął M1 do podium i 5 pole position w sezonie 2025, po czym nieuchronnie tracił jedną pozycję za drugą w wyścigach, bezsilny wobec lepszych motocykli.
Yamaha zaprojektowała silnik V4. Nie jest konkurencyjny, bo – słowami zawodników stajni z Gerno di Lesmo – niczym się nie zmienił od dziewięciu miesięcy. Można wątpić w motywacje Quartararo, szczególnie na początku 2026, gdy nie starał się nawet chować swojej frustracji. Momentami wydawało się, że po prostu się poddał, bo po co starać się, skoro i tak jedziesz z tyłu stawki?
Ostatnie rundy pokazały jednak, że relacja Quartararo z Yamahą dotrwa do końca sezonu i to chyba w nie najgorszym stanie (w przypadku Jorge Martína i zwycięskiej Aprilii nie do końca można mieć podobną pewność). Z pewnością pomogły miejsca w pierwszej dziesiątce w Niemczech, Holandii i Francji.
Panuje powszechne przekonanie, że japońscy producenci poradzą sobie lepiej z nowymi regulacjami technicznymi, które mają znacznie ograniczyć aerodynamikę. Honda wydaje się bezpieczniejszą opcją, biorąc pod uwagę postęp z zeszłego roku. Czy Honda i Yamaha wrócą na czoło stawki? Trudno powiedzieć, ale mają ogromne zasoby, o których Aprilia może tylko marzyć. Pytanie czy dobrze je wykorzystają.
Honda zyskuje mistrza i lidera
Honda niegdyś dominowała klasę królewską i ma najwięcej tytułów mistrzowskich ze wszystkich producentów w stawce. Powrót na szczyt wydaje się nieunikniony. Byłaby to świetna historia, gdybyśmy mogli zobaczyć triumfującego Fabio Quartararo na motocyklu Hondy jako następcę Marca Márqueza, które to połączenie Francuz kiedyś podziwiał.
I w końcu: świetne byłoby zobaczyć starcie dwóch wielkich talentów, którego przedsmak widzieliśmy już w 2019 z debiutującym Quartararo. Przez parę lat byliśmy jej pozbawieni, ale 2027 może umożliwi kontynuację przerwanej rywalizacji, tym razem jako dwóch mistrzów świata.
Współpraca Hondy z Fabio Quartararo nie gwarantuje automatycznie sukcesu, bo producent nadal musi stworzyć dobry motocykl. Jednak producent z Asaki z pewnością zyska lidera projektu, którego brakowało od odejścia Márqueza. Jeśli nowe regulacje zmienią układ sił w stawce, francuski zawodnik w końcu wróci tam, gdzie jego miejsce – do walki o zwycięstwa i tytuły mistrzowskie.







