Wstrząs na rynku transferowym IndyCar. Dixon odchodzi z Chip Ganassi Racing

Odejście Scotta Dixona z Chip Ganassi Racing to bez wątpienia największa transferowa sensacja w IndyCar od wielu lat. Po 25 sezonach, sześciu tytułach mistrzowskich i 58 zwycięstwach odniesionych z jednym zespołem Nowozelandczyk zmieni barwy po zakończeniu sezonu 2026. Choć jego nowy pracodawca nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, praktycznie cały padok wskazuje na McLarena. Ta decyzja uruchomiła lawinę spekulacji i może całkowicie zmienić układ sił na rynku kierowców.
Chip Ganassi oficjalnie poinformował, że zaoferował Dixonowi wieloletni kontrakt, który pozwoliłby mu zakończyć karierę w barwach zespołu. Kierowca zdecydował się jednak obrać inną drogę.
„Scott Dixon niedawno poinformował zespół, że nie będzie naszym kierowcą w 2027 roku. Scott znaczył bardzo wiele dla Chip Ganassi Racing przez ostatnie 24 lata. Wspólnie zdobywaliśmy mistrzostwa, odnosiliśmy wiele zwycięstw i przeżyliśmy niezliczone chwile, które pomogły zdefiniować tę organizację. [...] Szanujemy fakt, że wybrał inną drogę i życzymy mu dalszych sukcesów”
– przekazał właściciel zespołu, Chip Ganassi.
To zakończenie jednej z najbardziej udanych współprac w historii amerykańskich wyścigów. Dixon dołączył do ekipy Ganassiego jeszcze w erze CART w 2002 roku, a już sezon później zdobył pierwszy tytuł w IndyCar. W kolejnych latach dorzucił jeszcze pięć mistrzostw i stał się ikoną zespołu.
Największym wygranym transferu ma być McLaren. Według doniesień medialnych zespół stworzy skład złożony z Dixona, Pato O'Warda i powracającego Felixa Rosenqvista. Oznacza to, że miejsce może stracić Christian Lundgaard, mimo że jest obecnie najwyżej sklasyfikowanym kierowcą zespołu i jedynym, który wygrywał wyścigi w tym sezonie. Powodem mają być jego słabsze wyniki na owalach, podczas gdy McLaren chce zbudować skład zdolny do walki o triumf w Indianapolis 500.
To z kolei uruchamia kolejne domino. Lundgaard jest łączony z wolnym miejscem po Dixonie w Chip Ganassi Racing, ale nie jest jedynym kandydatem. Zespół ma rozważać zarówno doświadczonych kierowców IndyCar, jak i młode talenty z Formuły 2. Wśród nazwisk przewijają się Luke Browning oraz kilku zawodników z obecnej stawki amerykańskiej serii.
Meyer Shank Racing szuka tymczasem następcy Rosenqvista i ma otrzymywać zgłoszenia od kierowców z Formuły 1, Formuły 2 oraz IndyCar. W gronie kandydatów wymienia się Lundgaarda, Dennisa Haugera czy Rinusa VeeKaya. Z kolei Hauger otrzymał zgodę od Andretti Global na negocjacje z innymi ekipami, ponieważ poprawa formy Marcusa Ericssona zmieniła wcześniejsze plany zespołu.
Jedna decyzja Scotta Dixona sprawiła więc, że rynek kierowców IndyCar znalazł się w stanie wrzenia. Choć oficjalnie nikt nie podpisał jeszcze nowej umowy, za kulisami dochodzi do znaczących przetasowań, które mogą przynieść całkowicie odmienioną stawkę na sezon 2027.





