De Vries triumfuje w chaotycznym E-Prix Tokio. Porsche przypieczętowało tytuł mistrza producentów

Nyck de Vries odniósł szóste zwycięstwo w karierze w Mistrzostwach Świata Formuły E, wygrywając drugi wyścig E-Prix Tokio. Rywalizacja na mokrym, a później szybko przesychającym torze obfitowała w zmiany liderów, strategiczne zwroty akcji i zakończyła się czerwoną flagą oraz jedynym okrążeniem sprintu do mety. Dzięki trzeciemu miejscu Jake Dennis został nowym liderem klasyfikacji kierowców, a Porsche zapewniło sobie mistrzostwo świata producentów.
Przed startem nad torem przeszły opady deszczu, dlatego wyścig rozpoczął się za samochodem bezpieczeństwa. Kluczową decyzją okazał się dobór ciśnienia w oponach. Część kierowców przygotowała samochody z myślą o mokrej nawierzchni, inni postawili na ustawienia bardziej odpowiednie dla szybko przesychającego toru.
Z pole position ruszał Edoardo Mortara, który utrzymał prowadzenie po starcie. Wkrótce na czoło wysunął się António Félix da Costa, korzystając z pierwszej aktywacji trybu ataku. W połowie wyścigu sytuacja zaczęła się jednak dynamicznie zmieniać wraz z poprawiającymi się warunkami na torze.
Gdy nawierzchnia wyschła, do głosu doszli kierowcy, którzy wcześniej postawili na bardziej ryzykowną strategię. Oliver Rowland przedarł się na prowadzenie, jednak jego przewaga nie trwała długo.
Nyck de Vries błyskawicznie odrabiał kolejne pozycje, korzystając z trybu ataku. Holender wyprzedził Jeana-Érica Vergne'a, Taylora Barnarda, a następnie Rowlanda, obejmując prowadzenie na kilka okrążeń przed metą.
Równie imponujący finisz zaliczył Jake Dennis. Kierowca Andretti startował dopiero z 18. pola, lecz dzięki odpowiedniej strategii i świetnemu tempu awansował do czołówki, włączając się do walki o zwycięstwo. Jego szarżę przerwała jednak czerwona flaga, po kolizji Joela Erikssona i Edoardo Mortary, która zablokowała tor.
Po uprzątnięciu toru rywalizacja została wznowiona lotnym startem na jedno decydujące okrążenie. De Vries nie popełnił błędu i obronił prowadzenie do samej mety, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie.
Drugie miejsce zajął Nick Cassidy, a trzeci finiszował Jake Dennis. Tuż za podium uplasował się Oliver Rowland, natomiast pierwszą piątkę uzupełnił Jean-Éric Vergne.
Zwrot w walce o mistrzostwo świata
Weekend w Tokio całkowicie odmienił sytuację w klasyfikacji generalnej. Lider mistrzostw Mitch Evans odpadł z rywalizacji po uszkodzeniu zawieszenia na ostatnim okrążeniu, natomiast Pascal Wehrlein ukończył wyścig dopiero na 15. miejscu i również nie zdobył punktów.
Na czoło tabeli awansował Jake Dennis, który przed finałowym weekendem w Londynie ma 146 punktów. Mitch Evans traci do niego dwa punkty, a Pascal Wehrlein kolejne trzy. Matematyczne szanse na tytuł zachowuje aż dziewięciu kierowców, co zapowiada niezwykle emocjonujące zakończenie sezonu.
Porsche z mistrzostwem producentów
Choć weekend nie ułożył się po myśli zespołu Porsche w klasyfikacji kierowców, niemiecki producent osiągnął inny ważny cel. Dzięki dotychczasowym wynikom zgromadzonym w sezonie Porsche zapewniło sobie mistrzostwo świata producentów jeszcze przed finałową rundą w Londynie.
Oznacza to, że walka o tytuł indywidualny pozostaje otwarta, ale kwestia najlepszego producenta sezonu 2026 została już rozstrzygnięta na korzyść marki ze Stuttgartu.






