Thiim: W końcu czuję się w samochodzie jak w domu

Nicki Thiim jest w tym roku jednym z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu DTM. Duńczyk zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji sezonu i zyskał na konkurencyjności po przesiadce z Lamborghini do znanego mu Astona Martina Vantage GT3.
„Jestem przede wszystkim niezwykle szczęśliwy i dumny z tego, co osiągnęliśmy jako zespół”
– powiedział Duńczyk. „Comtoyou Racing jest stosunkowo małym zespołem i dopiero drugi sezon startuje w DTM. Mimo to pracowaliśmy niemal bezbłędnie. To, że jedziemy na Nürburgring jako wiceliderzy i w ogóle możemy mówić o walce o tytuł, jest czymś, o czym przed sezonem marzyliśmy”
.
Thiim przez całą karierę chciał trafić do DTM, aby powtórzyć sukcesy swojego ojca, Kurta. W pierwszych sezonach musiał jednak mierzyć się z trudnym zadaniem. Startował Lamborghini, choć jednocześnie był fabrycznym kierowcą Astona Martina. Jak sam przyznaje, przesiadanie się pomiędzy samochodami nie było łatwe.
„Wiedziałem, że jako fabryczny kierowca Astona Martina w Lamborghini trudno będzie rywalizować na równym poziomie z kimś takim jak Mirko Bortolotti. Ale jestem człowiekiem, który lubi wyzwania. Zaryzykowałem swoje nazwisko i reputację, ponieważ bardzo chciałem spełnić dziecięce marzenie o startach w DTM – wspomina.
Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Znajomość Astona Martina pozwala mu wykorzystać najdrobniejsze możliwości samochodu, a w DTM właśnie takie szczegóły mogą decydować o wyniku.
„W końcu siedzę w samochodzie, w którym czuję się jak w domu”
– mówi wprost. „Jako kierowca wyścigowy wiele rzeczy musi dziać się instynktownie. Jeżeli zaczynasz zbyt dużo myśleć o tym, co wydarzy się w kolejnym zakręcie, automatycznie zwalniasz. Astona Martina znam w każdym szczególe. W DTM potrzebne jest właśnie takie zaufanie, ponieważ stawka jest niezwykle wyrównana. Trzeba wydobyć z samochodu tę jedną czy dwie dziesiąte sekundy. W kwalifikacjach czasami trzeba wyjść poza granicę i dokładnie wiedzieć, jak samochód wtedy zareaguje”
.
Thiim jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych kierowców obecnej stawki DTM. Jego charakter i sposób bycia sprawiły, że jeszcze przed sezonem część obserwatorów postrzegała go bardziej jako barwną postać niż jednego z głównych kandydatów do zwycięstw. Duńczyk nie przejmuje się jednak takimi opiniami.
„Jeżeli ktoś nie potrafi wytrzymać opinii z zewnątrz i nie umie sobie z nimi radzić, nie powinien nawet zaczynać. To właśnie piękno sportu. Na profesjonalnym poziomie bardzo dużo dzieje się w głowie. Najważniejsze jest to, żeby samemu w siebie wierzyć”
– podkreśla. „Teraz mogę pokazać, że należę do najlepszych kierowców”
.
Do końca sezonu pozostały jeszcze trzy rundy i sześć wyścigów. Dla Thiima cel jest jasny: „Moim głównym celem jest walka o tytuł podczas finału w Hockenheim. Chciałbym, żeby ojciec również wtedy był na miejscu i oglądał to wszystko z trybun”
.




