Pierwsze punkty Lawsona w Red Rull Racing

ZANDVOORT, NETHERLANDS - AUGUST 21: Liam Lawson of New Zealand and Oracle Red Bull Racing looks on in the garage during practice ahead of the F1 Grand Prix of Netherlands at Circuit Zandvoort on August 21, 2026 in Zandvoort, Netherlands. (Photo by Mark Thompson/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202608210356 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Liam Lawson był jedynym kierowcą z rodziny Red Bulla, który zdołał wywalczyć punkty w Grand Prix Holandii. Nowozelandczyk po raz pierwszy również dojechał w punktowanej dziesiątce w zespole z Milton Keynes, choć w ubiegłym sezonie był partnerem Maxa Verstappena.

Bez wątpienia weekend o Grand Prix Holandii był udany dla Lawsona i wyjeżdża z Zandvoort z podniesioną głową. Nowozelandczyk otrzymał promocję do głównego zespołu za sprawą kontuzji, jakiej nabawił się podczas wakacyjnej przerwy Isack Hadjar. Francuz podczas jednego z treningów bokserskich uszkodził nadgarstek, w wyniku czego nie był w stanie prowadzić samochodu podczas trzynastej rundy mistrzostw.

To oznaczało, że fotel obok Maxa Verstappena przypadnie jednemu z dwóch kierowców ekipy Racing Bulls. Kierownictwo Red Bulla zdecydowało powierzyć się te obowiązki bardziej doświadczonemu kierowcy w osobie Laswona, który w zeszłym roku rozpoczął kampanię w głównej ekipie, jednak po dwóch rundach stracił swoją pozycję ze względu na słabe wyniki. Wówczas obowiązki zawodnika z nr 30 przejął Yuki Tsunoda, który…na Zandvoort wskoczył na miejsce Nowozelandczyka.

Początek weekendu nie układał się po myśli Lawsona, gdyż w kwalifikacjach do sprintu przegrał pojedynek z Arvidem Lindbladem o awans do SQ3, a także nie zdołał wyprzedzić Brytyjczyka podczas stukilometrowej rywalizacji na Zandvoort.

Lepiej zastępca Hadjara poradził sobie w głównych kwalifikacjach, ustanawiając ósmy czas, tuż za Verstappenem. Szczyt progresu nadszedł w odpowiednim momencie, a więc podczas GP Holandii, gdzie Lawson jako jedyny z rodziny Red Bulla zdołał dojechać w punktowanej dziesiątce, będąc również ostatnim w stawce kierowcą kończącym wyścig na okrążeniu lidera: „Szczerze mówiąc, to był to dla mnie dość samotny wyścig. Po prostu nie mieliśmy tempa, żeby walczyć z chłopakami z przodu, więc było ciężko” – powiedział. „Cieszę się, że zdobyłem punkty dla zespołu. Wiedziałem, że przed weekendem będzie ciężko, zwłaszcza na torze takim jak Zandvoort, gdzie trzeba mieć dużo pewności siebie w samochodzie, ale czuję, że daliśmy z siebie wszystko”.

„Szkoda było patrzeć na to, co stało się z Maxem. Ten fragment toru był niesamowicie śliski i na oponach typu slick łatwo było tam stracić kontrolę nad samochodem. Byłem tuż za nim, więc to była dość przerażająca sytuacja. Cieszę się, że nic mu nie jest”.

„Nigdy nie jest łatwo wsiąść do zupełnie nowego samochodu, ale zespół świetnie się spisał, zapewniając mi komfort i jestem wdzięczny za tę szansę. Ale to był dobry weekend. Dobrze było wyciągnąć maksimum z kwalifikacji. Trudno było mi ogarnąć ten samochód w tak krótkim czasie, ale podobało mi się”.

Źródło: Z wykorzystaniem informacji prasowej Red Bull Racing

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl