Szef Mercedesa przyznaje: Nie mamy takich środków na rozwój jak Ferrari i McLaren

Szef zespołu Mercedesa Toto Wolff przyznał po Grand Prix Holandii, iż jego ekipa nie jest w stanie tak dynamicznie rozwijać swój tegoroczny model W17, jak robią to Ferrari i McLaren. Austriak wierzy jednak, że plan zespołu z Brackley w kontekście aktualizacji pozwoli utrzymać prowadzenie w obu klasyfikacjach do zakończenia ostatniego Grand Prix.
Mercedes od początku tegorocznej rywalizacji dominuje w stawce, wygrywając do tej pory 8 z 12 Grand Prix. Sytuacja zmieniła się jednak w ostatnich sześciu weekendach wyścigowych, gdzie do głosu zaczęli dochodzić rywale w postaci Ferrari i McLarena, wygrywając czterokrotnie, natomiast dwa zwycięstwa przypadły w udziale ekipie spod trójramiennej gwiazdy.
Największa w tym zasługa spada na tempo rozwojowe ekip z Maranello i Woking, które systematycznie przywożą na tory nowe elementy skutkujące poprawą tempa. Finalnie po GP Holandii Kimi Antonelli stwierdził, że srebrne strzały nie są już punktem odniesienia dla reszty stawki, a być może dysponują dopiero trzecim najszybszym samochodem w stawce.
Świetne rozpoczęcie sezonu przez Mercedesa może wskazywać na to, że ekipa z Brackley poświęciła więcej wydatków na lepsze przygotowanie do nowych regulacji technicznych, kosztem rozwoju w trakcie roku. Sam Toto Wolff uważa, że w obecnej kampanii nie jest w stanie dorównać tempu rozwoju dwóch wymienionych zespołów: „Nie mamy pieniędzy na ulepszenia samochodu. Mówiłem już wcześniej, że staramy się równomiernie rozłożyć wydatki w trakcie sezonu, bazując na naszych kalkulacjach, kiedy możemy wprowadzić największe ulepszenia i zoptymalizować punkty w mistrzostwach. Po prostu nie możemy robić tego, czego nie możemy”
– powiedział Austriak.
„Dlatego jest to wyścig rozwojowy. Jeśli wprowadzisz ulepszenie, każdy z czołowych zespołów będzie miał w nim co najmniej kilka dziesiątych, i to właśnie tracisz. Więc tak, jazda była nieco trudniejsza niż na początku roku”
.
Wolff zapytany, dlaczego Mercedes nie ma budżetu na poprawki, tak jak McLaren i Ferrari, odpowiedział: „Cóż, pod koniec sezonu okaże się, czy będą w stanie włożyć w samochód tyle samo elementów, co teraz. Ktoś może mieć inną strategię wydawania większych kwot na początku i w połowie roku niż pod koniec”
.
Pryncypał ekipy z Brackley zauważa jednak, że problemem nie jednak tylko tempo wprowadzania poprawek, a niezawodność, gdyż Mercedes stracił przez to w tym roku zbyt dużo punktów: „Czy wydaliśmy za dużo na początku i w początkowym etapie rozwoju? Nie sądzę. Po prostu uważam, że jesteśmy organizacją o określonej wielkości i infrastrukturze”
.
„Pod tym względem mieliśmy naprawdę szybki samochód. Straciliśmy od 50 do 100 punktów z powodu problemów z niezawodnością. To dałoby nam nieco większą przewagę niż mamy dzisiaj. Poza tym po prostu kontynuujemy realizację planu i staramy się to, co oznaczają dla nas realia finansowe”
.











