Red Bull zastanawia się nad przyszłością swoich kierowców

Temat obsady kokpitów w Red Bull Racing i Racing Bulls niemal co roku budzi duże zainteresowanie. O ile pozostanie Maxa Verstappena i Isacka Hadjara w rodzinie Czerwonych Byków jest przesądzone, tak wciąż nie znamy przyszłości Yukiego Tsunody czy Liama Lawsona. W dodatku na zapleczu F1 mamy przynajmniej jednego zawodnika, w którym dr Helmut Marko pokłada duże nadzieje.
Czy Hadjar awansuje do Red Bulla?
Francuski kierowca bardzo dobrze radzi sobie w debiutanckim sezonie w Formule 1. Isack Hadjar zgromadził do tej pory 39 punktów i plasuje się na 9. miejscu w klasyfikacji kierowców. 21-latek wywalczył już swoje pierwsze podium przy okazji GP Holandii, kiedy to zajął trzecie miejsce. Plotki odnośnie jego awansu do Red Bulla nasilają się, choć sam zainteresowany wolałby uniknąć sytuacji, jakiej doświadczyli Liam Lawson czy Yuki Tsunoda. Stajnia z Milton Keynes też po zamianie wspomnianej dwójki po tegorocznym GP Chin nie wydaje się chętna do kolejnych eksperymentów.
W kontekście sezonu 2026 wydaje się, że awans Isacka Hadjara do głównej ekipy austriackiego koncernu jest nieunikniony. Jednakże możliwe, że rozważane są inne opcje, ponieważ zaledwie rok po startach w satelickim zespole to znów może okazać się zbyt mało. Dotychczas u boku Maxa Verstappena wyścigi wygrywali jedynie Daniel Ricciardo (2016-2018) i Sergio Pérez (2021-2023). Ten drugi jednak od połowy sezonu 2023 zaliczył sporą obniżkę formy i nie pomogło nawet duże zaufanie i wiara w jego doświadczenie. Meksykanin, mający ważny kontrakt, został pożegnany po sezonie 2024 i otrzymał zadośćuczynienie. Tymczasem decyzje z Lawsonem i Tsunodą okazały się nietrafione, a Red Bull potrzebuje mieć drugiego szybkiego kierowcę, ponieważ ich konkurenci z McLarena, Mercedesa i Ferrari posiadają lepsze składy.
Na dobrą sprawę Red Bull nie ma za bardzo innego wyjścia jak awansować Isacka Hadjara. Ewentualnie mogą dać szansę Yukiemu Tsunodzie, który od przyjścia Laurenta Mekiesa notuje postępy i prawdopodobnie z przygotowaniem obejmującym testy przedsezonowe mógłby spisywać się znacznie lepiej w 2026 roku. W jego przypadku na niekorzyść przemawia rozbrat Czerwonych Byków z Hondą, która to miała większościowy wkład w karierę Japończyka. Plotki o próbie ściągnięcia Alexa Palou z IndyCar zostały szybko zdementowane, a większość czołowych kierowców niekoniecznie chciałaby zmiany i konfrontacji z 4-krotnym mistrzem świata. Za to dla Hadjara w obliczu dużych zmian technicznych mogłaby to być duża szansa na zbudowanie pozycji.
Co z Tsunodą i Lawsonem?
W przypadku Yukiego Tsunody nie ma raczej szans na jego powrót do Racing Bulls. Japończyk spędził w stajni z Faenzy cztery sezony i dwie tegoroczne rundy. Red Bull nie miałby też większego interesu w tym, aby dać mu szansę na odbudowę w satelickim zespole. Jeśli do końca sezonu 2025 Japończyk nie pojedzie choćby 3-4 niezłych rund, to na pewno wypadnie z gry o fotel w Red Bull Racing. Najprawdopodobniej Honda zapewni mu wakat kierowcy rezerwowego w Astonie Martinie. Zwłaszcza że zespół z Silverstone w 2026 roku nie będzie współpracował już z Felipe Drugovichem.
Jeśli chodzi o Liama Lawsona, to w jego przypadku dr Helmut Marko ma duży ból głowy. Nowozelandczyk po powrocie do Racing Bulls zalicza pozytywne występy tj. w GP Azerbejdżanu, gdzie zakwalifikował się na trzecim miejscu i dotarł na metę jako piąty. Jednakże w GP Singapuru poniekąd przez problemy z silnikiem, ale i własne kraksy praktycznie wykluczył swoje szanse na punkty. Droga 23-latka do F1 była dość kręta, a po drodze Red Bull zainwestował w niego bardzo dużo. Wydaje się, że w przypadku awansowania Hadjara, to Lawson mógłby zostać jako ten bardziej doświadczony. Zwłaszcza że jeden z foteli wyścigowych zajmie najprawdopodobniej 18-letni Arvid Linblad, który nieźle radził sobie w seriach juniorskich tj. Włoska F4, F3 czy FROC. Obecnie w F2 Brytyjczyk zajmuje 7. miejsce i ma spore szanse na awans do pierwszej piątki.
Ważne decyzje zapadną po GP Meksyku
W rozmowie z Keine Zeitung, dr Helmut Marko zapewnił, że więcej informacji zostanie podanych do wiadomości po GP Meksyku. „Podejmiemy decyzję po Meksyku”
– przekonywał 82-latek.
„Isack ugruntował swoją pozycję i obecnie cieszy się swoją pozycją. Osiągnął niesamowite rzeczy”
– tak o Hadjarze wypowiadał się Marko.
Główny konsultant Red Bull Racing dostrzegł też progres u Tsunody w Baku, ale to wydaje się być nadal zbyt mało. Laurent Mekies po awansie w miejscu Christiana Hornera próbuje pomóc Japończykowi w poprawie wydajności, ale poza drobnymi wyskokami potrzebna jest większa konsekwencja „Zwrócili na niego większą uwagę, co przyniosło pewne sukcesy. Wie, że nadal potrzebuje rezultatów”
– zaznaczył Austriak.
Alex Dunne może nie dołączyć do rodziny Red Bulla
Po tym, jak niedawno Irlandczyk zakończył swoją współpracę z programem juniorskim McLarena, nasiliły się spekulacje łączące go z Red Bull Junior Team. Sam dr Helmut Marko chwalił Dunne’a, uważając, że pasuje do Czerwonych Byków. Właśnie przez to pojawiły się powiązania z Racing Bulls. Aktualnie 5. zawodnik «generalki» F2 miałby otrzymać wakat u boku Arvida Linblada, gdyby Yuki Tsunoda i Liam Lawson znaleźli się «poza burtą». Jednakże o ile nadal zainteresowanie jego osobą będzie utrzymane, bardziej realny jest scenariusz z rolą kierowcy rezerwowego i drugi rok w F2, który zdecyduje, czy jest on gotów.
Alex Dunne miał swoje okazje w trakcie w bolidzie F1 i zebrał dobre opinie od osób z McLarena. W Austrii był nawet czwarty i wydawało się, że zespół z Woking ma dla niego plan. Jednakże brak zespołu juniorskiego F1 i brak perspektyw na zastąpienie któregokolwiek z dwójki Norris/Piastri mógł przesądzić o zakończeniu współpracy przy okazji GP Singapuru. Czas pokaże, czy to była dobra decyzja Irlandczyka.
























