Śmiechowski: Długo na to czekaliśmy

Jakub Śmiechowski, Nick Yelloly, Tom Dillmann, Oreca 07-Gibson, Inter Europol Competition, ELMS 2026 Spa-Francorchamps
© JAN PATRICK WAGNER

Jakub Śmiechowski, Nick Yelloly i Tom Dillmann po raz pierwszy wspólnie stanęli na najwyższym stopniu podium wyścigu Europejskiej Serii Le Mans. Załoga #43 zapewniła na Spa-Francorchamps pierwszy triumf zespołu Inter Europol Competition od 2024 roku.

Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo. Wyścig był pełen neutralizacji, a kierowcy musieli wielokrotnie radzić sobie ze spadającą temperaturą opon, hamulców i innych podzespołów. O losach rywalizacji decydowały więc nie tylko tempo na torze, ale również strategia i odpowiednie zarządzanie oponami.

Śmiechowski rozpoczął wyścig z drugiego pola. Już na pierwszym okrążeniu doszło jednak do kontaktu, po którym konieczna była wymiana przedniej części samochodu. Polak zdołał utrzymać się w walce o czołowe pozycje, a zespół wykorzystał jedną z neutralizacji do wykonania prac przy samochodzie. Kolejne wyjazdy samochodu bezpieczeństwa mocno ograniczały możliwości kierowców. Śmiechowski przyznał po wyścigu, że jego pierwszy stint był pod tym względem dość nietypowy.

„Długo na to czekaliśmy” – powiedział Polak. „To był jednak chaotyczny wyścig. Nie wiem, czy dla mnie był szczególnie trudny – był raczej łatwy. Przechodziłem od jednego Safety Cara do kolejnego. Chcieliśmy zjechać do boksów znacznie wcześniej, ale po prostu nie było to możliwe. Po pierwszym stincie, szczerze mówiąc, było dość nudno”.

Sytuacja zmieniała się natomiast po każdym restarcie. Kierowcy musieli ponownie doprowadzać opony i hamulce do odpowiedniej temperatury, a zanim samochód odzyskiwał pełne tempo, pojawiała się kolejna neutralizacja.

„Oczywiście chcesz jechać. Czujesz, jak cały czas spada temperatura hamulców, opon i wszystkiego dookoła. Na restarcie samochód jest przez to bardzo ślizga się po asfalcie. Potrzebujesz jednego czy dwóch okrążeń, żeby opony ponownie osiągnęły temperaturę i można było jechać pełnym tempem. A później pojawia się kolejny restart. To błędne koło. Cały czas tracisz temperaturę i możesz zrobić tylko tyle, ile jesteś w stanie zrobić za Safety Carem” – tłumaczył Śmiechowski.

Po kolejnej neutralizacji Polak wykorzystał świeże opony i awansował na trzecią pozycję. Później świetna praca zespołu podczas pit-stopu pozwoliła Nickowi Yelloly’emu wyjechać na tor na prowadzeniu.

Dla Śmiechowskiego było to szczególne zwycięstwo. Dotychczas jego największym sukcesem w wyścigach długodystansowych były triumfy w 24-godzinnym Le Mans, ale wspólnie z Yellolym i Dillmannem długo czekał na zwycięstwo w ELMS.

„To moje pierwsze zwycięstwo w wyścigu innym niż Le Mans. Naprawdę chciałem wygrać również w ELMS” – przyznał.

Triumf w Spa może mieć także znaczenie dla klasyfikacji mistrzostw. Na dwa wyścigi przed końcem sezonu załoga #43 awansowała na piąte miejsce w LMP2 z dorobkiem 42 punktów.

„To na pewno był bardzo dobry wynik. Nie wiem, czy dzięki niemu wrócimy do walki o mistrzostwo, ale będziemy naciskać do samego końca i postaramy się zdobyć jak najlepszy rezultat” – zapowiedział Śmiechowski.

Jakub Śmiechowski, Nick Yelloly, Tom Dillmann, Oreca 07-Gibson, Inter Europol Competition, ELMS 2026 Spa-Francorchamps
© Marcel Wulf

Yelloly wykorzystał przewagę strategii

Nick Yelloly przejął samochód #43 na nieco ponad dwie godziny przed końcem rywalizacji. Kluczowy okazał się moment wyjazdu na tor po pit stopie. Brytyjczyk znalazł się na czele stawki i od tego momentu musiał przede wszystkim kontrolować tempo oraz przewagę nad rywalami.

„Miałem świetny samochód przygotowany przez Kubę. Przed moją zmianą było sporo neutralizacji i wznowień. Kiedy w końcu zielona flaga utrzymywała się przez dłuższy czas, czułem, że mamy bardzo dobre tempo” – powiedział Yelloly.

Kierowca Inter Europol Competition musiał również uważać na samochód Vector Sport, który przez dużą część rywalizacji prezentował bardzo mocne tempo.

„Przede wszystkim chodziło o kontrolowanie przewagi. Vector był bardzo szybki i przez cały dzień mocno nas naciskał. Musiałem wykonać swoją pracę – osiągnąć odpowiedni poziom zużycia paliwa, zadbać o opony i przejechać podwójny stint. Potem przekazanie samochodu Tomowi było dla mnie bardzo komfortowe, bo wiedziałem, że jest w bardzo dobrych rękach” – wyjaśnił.

Yelloly podkreślił również, że jednym z jego zadań było unikanie niepotrzebnego ryzyka przy wyprzedzaniu wolniejszych aut.

„Było wiele momentów, w których mogłem być znacznie bardziej agresywny i próbować przepychać się przez samochody LMP3 czy GT, ale stosunek ryzyka do potencjalnej korzyści nie był dzisiaj odpowiedni. Wiedziałem, co mam zrobić, więc bezpieczna jazda była zdecydowanie właściwym rozwiązaniem” – przyznał.

Dla Brytyjczyka było to kolejne zwycięstwo w wyścigu długodystansowym, ale pierwsze w ELMS. Yelloly ma już na koncie dwa triumfy w 24-godzinnym Le Mans.

„Mam dwa zwycięstwa w Le Mans, co jest świetne, ale brakowało mi zwycięstwa w ELMS. To świetne miejsce, żeby je zdobyć. Teraz mamy domowy wyścig na Silverstone. Chciałbym oczywiście wygrać ponownie. Jeśli uda nam się zwyciężyć w dwóch kolejnych wyścigach z rzędu, byłoby świetnie. Właśnie do tego będziemy dążyć” – zapowiedział.

Jakub Śmiechowski, Nick Yelloly, Tom Dillmann, Inter Europol Competition, ELMS 2026 Spa-Francorchamps
© JAN PATRICK WAGNER

Dillmann przypieczętował zwycięstwo

Ostatni stint należał do Toma Dillmanna. Francuz miał przed sobą zadanie dowiezienia prowadzenia do mety, ale jednocześnie musiał pilnować zużycia opon i przewagi nad szybkim samochodem Vector Sport.

„Długo na to czekaliśmy. Zawsze byliśmy bardzo mocni, ale od 2024 roku nie udało nam się wygrać. Dzisiaj mieliśmy naprawdę dobre tempo, szczególnie podczas podwójnego stintu na tych oponach” – powiedział Dillmann.

Francuz musiał także zachować odpowiedni zapas ogumienia na wypadek kolejnej neutralizacji.

„Musieliśmy zarządzać oponami i przewagą nad Vectorem, który był szybki. Chciałem mieć jednak pewien margines na wypadek problemów przy dublowaniu, co właśnie zrobiłem. Nigdy nie wiedziałem, czy nie pojawi się późny Safety Car, więc musiałem zachować trochę życia w oponach na taką sytuację” – tłumaczył.

Ostatecznie strategia Inter Europol Competition zadziałała perfekcyjnie. Zespół odpowiednio reagował na kolejne neutralizacje, a Dillmann bezbłędnie wykonał swoje zadanie w końcówce.

„Myślę, że cały zespół świetnie sobie z tym poradził. Było wiele decyzji do podjęcia pod względem strategii. Naprawdę dobra robota wszystkich” – podkreślił.

Inter Europol Competition celuje w kolejne zwycięstwa

Do końca sezonu ELMS pozostały dwie rundy. Najbliższa odbędzie się na Silverstone, czyli domowym torze Yelloly’ego. Dillmann uważa, że zespół ma argumenty, aby ponownie walczyć o zwycięstwo.

„Mieliśmy bardzo dobry test. Myślę, że możemy być tam najszybsi i również wygrać wyścig. W tej serii wiele rzeczy musi się jednak złożyć, żeby zwyciężyć” – powiedział Francuz. „Na pewno celem jest wygranie dwóch ostatnich wyścigów. A później zobaczymy, gdzie będziemy w klasyfikacji sezonu”.

Po zwycięstwie w Spa załoga #43 ma 42 punkty i zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji LMP2. Do liderów traci 28 punktów, a do siostrzanego samochodu #34 tylko jeden.

Druga załoga Inter Europol Competition miała w Belgii znacznie więcej problemów. Bijoy Garg i Reshad de Gerus ukończyli wyścig na 11. miejscu po kontakcie na pierwszym okrążeniu, uszkodzeniu samochodu i dwóch karach. Mimo to #34 pozostaje na czwartej pozycji w klasyfikacji LMP2 z 43 punktami.

Jeszcze wcześniej rywalizację zakończył samochód #13 w klasie LMP3. Aleksandr Buchancow, Jimmy Chou i Henry Cubides Olarte wypadli z rywalizacji po incydencie na początku wyścigu.

Najważniejszym wydarzeniem weekendu dla Inter Europol Competition pozostaje jednak zwycięstwo #43. Po sześciu drugich miejscach od 2024 roku Śmiechowski, Yelloly i Dillmann w końcu wykorzystali tempo oraz potencjał zespołu, zdobywając pierwszy wspólny triumf w ELMS. Teraz polska ekipa spróbuje pójść za ciosem podczas dwóch finałowych rund sezonu na Silverstone i w Portimão.

Tomasz Kubiak avatar
Tomasz KubiakRedaktor naczelny ŚwiatWyścigów.pl

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl